Robert Radwański, oprócz funkcji trenera swoich córek, jest także kapitanem reprezentacji. W tej sytuacji w drużynie narodowej znalazły się Agnieszka i Urszula Radwańskie. Zabrakło natomiast miejsca dla Marty Domachowskiej.
– Obecnie panują takie czasy, że zawodowe tenisistki wolą indywidualną karierę, niż występy w kadrze narodowej. W Melbourne Marta nie sugerowała mi, że chce być w zespole - tłumaczył kapitan reprezentacji.
– Radwański nie ma obowiązku powoływać Domachowskiej. To on ustala skład i wcale mu się nie dziwię, że jej nie zabrał. Przecież już kilka razy odmawiała gry w kadrze – stwierdził niedawno szef wyszkolenia PZT Wojciech Andrzejewski.
Powołania zostały przyznane na początku tego roku.
– Puchar Federacji zawsze odbywał się w podobnym terminie, jak J&S Cup w Warszawie. Niespodziewanie teraz gramy dużo wcześniej. Przed Australian Open Klaudia Jans spytała mnie, czy dostałam powołanie, bo ona je ma. Odpowiedziałam, że nikt ze mną o tym nie rozmawiał – tłumaczy Marta Domachowska.
– Poza tym, dopiero w Melbourne dowiedziałam się, że Piotr Radwański jest kapitanem reprezentacji. Podczas turnieju widziałam go tylko dwa razy i nie rozmawialiśmy na temat kadry. Doszły do mnie jednak informacje, że nie zagram na Węgrzech – kontynuuje reprezentantka Warszawianki.
– Myślę, że w obecnej dyspozycji pomogłabym reprezentacji. Kiedyś rzeczywiście odmówiłam gry w kadrze, ale tylko dlatego, że musiałam przygotować się do matury. Nauka była wtedy dla mnie najważniejsza. Jest mi naprawdę przykro – powiedziała Domachowska.
"Życie Warszawy" |